Z tak brutalną książką
jeszcze nigdy nie miałem do czynienia. Myślę, że to jest najwłaściwsze zdanie
rozpoczynające recenzję tej fenomenalnej książki Khaleda Hosseiniego, autora
bestsellerowego „Chłopca z latawcem”.
W połowie książki poznajemy Lajlę. Dziewczyna, która, podobnie jak Mariam, wychodzi za Raszida, wcale tego nie chcąc. Zmusza ją do tego sytuacja, o której dowiecie się, czytając książkę.
Prawdziwa akcja zaczyna się, gdy Lajla wprowadza się do domu Mariam i Raszida. Kobiety na początku wprost nienawidzą się. Sytuacja, wspólne problemy jednak powoli zbliżają je do siebie.
Tyle o fabule (choć to i tak bardzo dużo).
Nie spodziewałem się, że Khaled Hosseini jest takim mistrzem pióra naszych
czasów. Wprawdzie oglądałem ekranizację „Chłopca z latawcem”, bardzo mnie
urzekła. Książki jednak nie przeczytałem. Nie zdobyłem się na to. „Tysiąc
wspaniałych słońc” jednak pokazało mi, że Hosseini to klasa sama w sobie, że
nie można przejść obojętnie obok jego powieści. Gdy czytałem tę książkę, nie
mogłem oderwać wzroku od kolejnych liter składających się w wyrazy, a te – w zdania.
I tak całe rozdziały. Tę przepiękną opowieść, na tle burzliwych losów
Afganistanu, czytałem setkami stron dziennie.
Jednak pomimo tych wszystkich zalet, które
mogą zwodzić, że „Tysiąc wspaniałych słońc” jest arcydziełem XXI wieku, można
dopatrzeć się w niej kilku minusów. Pierwszy, który mi przeszkodził (dopiero po
przeczytaniu), to przewidywalność. W połowie książki domyślałem się, jak się
może skończyć ta książka, jak się okazało kilkaset stron później – nie myliłem
się. Drugim minusem jest to, że bohaterowie, według mnie, nie są wyraziście
nakreśleni, przedstawieni. Lajlę i Mariam łączy wspólny los, ale czasem wspólne
cechy, które czasem się zlewały w jedno. Jedynymi bohaterami, do których czułem
jakieś emocje – wstręt i odrzucenie – był Raszid i Zalmaj (syn Raszida i
Lajli). Takim bohaterem (drugoplanowym co prawda) był również Babi – ojciec Lajli.
Do niego czułem jednak inne emocje – współczucie .
Poza tym Hosseini spisał się na medal. Wspaniale opisana panorama ćwierćwiecza Afganistanu, sytuacja polityczna etc. No i przede wszystkim fabuła – nietuzinkowa, intrygująca, niedająca o sobie zapomnieć, wciągająca bez reszty (mimo przewidywalności).
Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę każdemu.
Poza tym Hosseini spisał się na medal. Wspaniale opisana panorama ćwierćwiecza Afganistanu, sytuacja polityczna etc. No i przede wszystkim fabuła – nietuzinkowa, intrygująca, niedająca o sobie zapomnieć, wciągająca bez reszty (mimo przewidywalności).
Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę każdemu.
8/10